Niedoceniane cechy dobrego Managera

W pracy trenera i coacha często spotykam się z pytaniem klientów o cechy skutecznego managera. Gdy przewrotnie odwracam pytanie kierując je do pytających: "a jak myślicie, co Waszym zdaniem tak naprawdę odpowiada za skuteczność?" - większość odpowiada, niezupełnie słusznie, że wysoka samoocena i poczucie własnej wartości. W tych właśnie cechach wiele osób upatruje również kluczowego dla siebie obszaru do zmiany, czyli rozwoju.

Pewność siebie i wysoka samoocena - hasła przewodnie wielu szkoleń i tak bardzo popularnych obecnie wykładów motywacyjnych (które, jak trafnie zauważył Paweł Tkaczyk w swoim tekście Psychologia wykładów motywacyjnych, niekoniecznie przynoszą oczekiwane efekty), nie są jedyną, a na pewno nie najlepszą receptą na skuteczność.



Drążę więc dalej. Pytam o trudne sytuacje zawodowe, o potrzeby i związane z tym cele rozwojowe dla klientów, z czym tak naprawdę się borykają, co nie wychodzi, jak miałaby wyglądać zmiana w ich przypadku, w czym tkwi źródło niepowodzeń.

Okazuje się, że przyczyną wielu trudności nie jest wcale brak pewności siebie, czy kłopoty z samooceną, tylko brak wytrwałości, porzucanie w trakcie działań zmierzających do realizacji postanowień, brak konsekwencji i nieznajomość własnych mechanizmów radzenia sobie z własnymi emocjami, zachowania, czy zewnętrznymi przeciwnościami, które pojawiają się zawsze, bez względu na charakter naszej pracy.

Jak wielu z nas odnajdzie kawałek swojego doświadczenia w stwierdzeniach:
- Nie jestem zadowolona/-y z własnej reakcji, gdy coś dzieje się nie po mojej myśli.
- Zdarza mi się zrobić lub powiedzieć coś pod wpływem emocji, a potem bardzo tego żałować.
- Ciągle zapisuję nowe zadania, własne pragnienia i cele w podręcznym notesie, a potem zmagam się z poczuciem, że ciągle jestem ze wszystkim do tyłu i nie realizuję rzeczy dla siebie tak naprawdę bardzo ważnych.
- Wiele razy, gdy mam coś do zrobienia, a w tej właśnie chwili mam ochotę na zupełnie coś innego, poddaję się temu.
- Nie panuję nad sobą, czasem również wtedy, kiedy jest to najbardziej potrzebne. W wielu sytuacjach nie mam wpływu na własne reakcje, czy działania, które podyktowane są emocjami.

Czy to brak wystarczającej samooceny jest naprawdę odpowiedzialny za te sytuacje? Nie. Wszystkie one dotykają delikatnej materii jaką jest samokontrola lub inaczej mówiąc SIŁA WOLI.

Jeśli tak, to dlaczego menadżerowie tak rzadko chcą rozwijać właśnie siłę woli? Kto wymienia siłę woli, gdy mowa o cechach zwiększających managerską efektywność? Dlaczego w świecie (również tym zawodowym), w którym otacza nas coraz więcej pokus, dystraktorów, wielorakich często atrakcyjnych propozycji odwodzących nas od wyznaczonych celów, siła woli nie wydaje się być specjalnie popularna? I czym ona tak naprawdę jest?

Jak pisze w swojej świetnej książce Kelly McGonigal (autorka książki Siła Woli, Wykorzystaj samokontrolę i osiągaj więcej), siła woli to „zdolność kontrolowania własnych pragnień, emocji i uwagi”. To właśnie siła woli daje managerom (szczególnie dziś) istotną przewagę i jest przepustką do życiowego i zawodowego sukcesu. Managerowie o silnej woli, lepiej radzą sobie ze stresem (znają własne reakcje na trudne sytuacje i panują nad sobą, gdy wystąpią), szybciej i z większymi efektami osiągają zamierzone cele (opierają się pokusom odkładania i rozwiązywania problemów później, inaczej zwanego ”grzechem zaniechania”, licząc, że sprawy z czasem same się rozwiążą), mają bardziej udane relacje ze współpracownikami (czyż nie jest wielką sztuką powstrzymać się od komentarza czy złośliwej uwagi, gdy współpracownik po raz trzeci pyta nas dziś o to samo), są bardziej zadowoleni i zaangażowani (widzą związek pomiędzy własnym działaniem, a efektami, nie przypisując sukcesów szczęściu lub przypadkowi), w końcu dużo trafniej oceniają własne możliwości (są świadomi tego, na co ich stać), a nawet jeśli nie są wybitni (kto zna naprawdę wielu menadżerów, którzy są członkami Mensy?), nadrabiają wytrwałością i spolegliwością właśnie.

Wiele badań psychologów i naukowców już dawno potwierdziło to empirycznie. W tej chwili prace nad samokontrolą nabierają jeszcze większego znaczenia. Coraz bardziej rozpraszani i w efekcie rozproszeni, doznajemy bowiem coraz większego stresu. Jedyną receptą staje się samokontrola, czyli jak pisze Roy Baumeister (znany psycholog społeczny, autor książki Siła Woli): “Najlepszy sposób redukcji stresu w życiu, to przestać nawalać”.
Trwa ładowanie komentarzy...